Mediacja jako metoda rozwiązywania sporów jest w Polsce bardzo młodą i często nie docenioną alternatywą dla sporów sądowych. Młodą, bo do polskiego systemu prawnego wprowadzoną pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Choć, gdy bliżej się przyjrzeć jej założeniom i celom, to okazuje się , że mediacja jako narzędzie do osiągnięcia porozumienia między skonfliktowanymi stronami znana jest przynajmniej od średniowiecza. Na pewno każdy pamięta negocjacje pomiędzy zwaśnionymi krajami, gdzie najpierw wysyłani byli posłańcy króla w celu przedstawienia swoich roszczeń i podejmowali rozmowy. To przecież właśnie mediacja. Wszyscy też wiemy, że nie zawsze owe negocjacje kończyły się bezkrwawo. Ale to historia. W obecnych czasach na świecie mediacja jest bardzo popularną i skuteczną metodą rozwiązywania sporów. Nie tylko na szczytach władzy ale i również wśród nas, zwykłych ludzi. W krajach gdzie mediacja jest bardzo popularna i ma długą tradycję jak np. we Włoszech, w 2016 roku przeprowadzonych zostało około 200 tysięcy mediacji, z których 70% zakończyło się porozumieniem! A w Polsce? Dla porównania było to kilka tysięcy mediacji. Przepaść, prawda? Dlaczego zatem nadal w Polsce mediacja nie jest tak często stosowana jak w innych krajach? Przede wszystkim pamiętajmy, że ta metoda rozwiązywania sporów jest bardzo młoda i mało zbadana przez społeczeństwo. W naszej rodzimej tradycji istnieje przekonanie, że jeśli np. sąsiada pies dusi moje kury, to natychmiast ten problem trzeba rozwiązać. A jak? w sądzie…Tak właśnie myśli większość ludzi. Dlaczego? Bo nie zna innego rozwiązania, alternatywy, jest dla nich oczywiste, że spór należy rozwiązać w sądzie. Z czego tak naprawdę wynika takie podejście do sprawy? Częściowo z naszej mentalności, a częściowo z przepisów prawa. Owszem, w naszym prawie wprowadzono mediację jako możliwość polubownego rozwiązania sporu, ale jest ona dobrowolna. Po części sukcesu włoskiej mediacji można upatrywać w przepisach, które w pewnych sprawach (np. o błąd w sztuce lekarskiej czy spory spadkowe) wprowadziły obowiązek mediacji. Po prostu zanim strony skierują sprawę do sądu mają obowiązek spotkać się wspólnie z mediatorem i „sprawdzić”czy sporu nie można rozwiązać polubownie. Koszt takiego spotkania to 40 euro, zatem niewielki. A korzyści? Ogromne, w porównaniu z opłatami sądowymi i czasem, który trzeba poświęcić na rozprawy (w Polsce błahe spory, o przysłowiową marchewkę potrafią się ciągnąć latami). Kolejnym czynnikiem jak dotąd małej popularności mediacji jest w mojej ocenie słabe popularyzowanie jej wartości. Oprócz bowiem stowarzyszeń mających za cele propagowanie wartości mediacji i mediowanie oraz jednego tygodnia w roku określonego jako „tydzień mediacji” w sądach, temat ten nie jest szeroko znany społeczeństwu. Jako ciekawostkę podam, że na studiach prawniczych nie uczą o mediacji. Zatem nie ma się co dziwić, że prawnicy bardzo rzadko – jeśli nie w ogóle – nie doradzają swoim klientom mediacji z drugą stroną konfliktu. A szkoda. Mediacje przecież odciążają sądy od rozpoznawania spraw, w których możliwe jest wypracowanie porozumienia stron. A odciążenie sądów to sprawniejsze sądy.

Jak wygląda baza mediatorów w Polsce.

Według danych na 2012r. w Polsce było 2470 mediatorów, z czego najwięcej, bo 1123 to mediatorzy w sprawach karnych. Dla porównania we Włoszech w 2016r. było 23 tysiące mediatorów. Nadal mediatorów jest w Polsce za mało. Trudno dotrzeć do konkretnych danych o liczbie mediatorów w Polsce, ale biorąc pod uwagę proponowane wynagrodzenie i nikłe wsparcie ze strony ministerstwa, jest ich prawdopodobnie niewiele więcej. Oczywiście mowa tu o mediatorach sądowych, a więc wpisanych do ewidencji sądowej. Jednak tak naprawdę to nie o liczby tu chodzi. Poważniejszym zagadnieniem jest – dlaczego wciąż tak mało wiemy o mediacji? Skąd ta nieufność ludzi? Z braku edukacji w tej kwestii? Być może. A może stąd, że nadal mamy dość blade pojęcie na jej temat, mało wiemy o korzyściach które daje. Poza tym nie można zapominać również o korzeniach naszego systemu prawnego. W Stanach Zjednoczonych dla przykładu obowiązuje system prawa precedensowego (oparty na precedensach czyli na orzeczeniach w podobnych sprawach występujących w przeszłości – common law) który ze swojego można ująć – charakteru – daje większe możliwości podejmowania negocjacji, mediowania niż w naszym (opartym na systemie prawa rzymskiego) systemie prawnym, który jest bardziej stanowczy i „sztywny”. Z tych przyczyn również można upatrywać ogromnego sukcesu mediacji w krajach anglosaskich.
A jak wygląda to w Polsce? Jak już wspomniałam wyżej, liczba mediatorów w Polsce nie jest oszałamiająca. Mediatorzy zrzeszają się w stowarzyszeniach (organizacje pozarządowe wpisywane do Krajowego Rejestru Sądowego), tworzą ośrodki mediacyjne. Fundacje również mogą tworzyć listy mediatorów i podejmować mediacje. Zrzeszeni mediatorzy wpisywani są na listę. Co ważne, również uczelnie mogą to robić. Mówi o tym wprost art. 1832 § 3 kodeksu postępowania cywilnego zgodnie z którym: „organizacje pozarządowe w zakresie swoich zadań statutowych oraz uczelnie mogą prowadzić listy mediatorów oraz tworzyć ośrodki mediacyjne. Wpis na listę wymaga wyrażonej na piśmie zgody mediatora. Informację o listach mediatorów oraz ośrodkach mediacyjnych przekazuje się prezesowi sądu okręgowego”. Warto zaznaczyć, że Prezes każdego Sądu Okręgowego (zgodnie z § 34 pkt 2 regulaminu urzędowania sądów powszechnych – rozp.Min.,Sprawiedliwości z dnia 23.02.2007r. Dz.U z 2007r..nr 38,poz.249) prowadzi ewidencję zgłoszonych przez organizacje mediatorów. Lista taka składana jest w Sądzie Okręgowym i na jej podstawie mediatorzy są rejestrowani w ewidencji, a mediatorów zgłaszają organizacje pozarządowe, uczelnie. Informacje dotyczące danych o ilości mediatorów i organizacji które ich zgłosiły podam na przykładzie Krakowa. Według aktualnych danych obecnie w Sądzie Okręgowym w Krakowie zgłoszonych jest 50 organizacji zajmujących się mediacjami (szczegóły znajdziesz tutaj: http://www.krakow.so.gov.pl/Listy_mediatorow_przekazane_Prezesowi_Sadu_Okregowego_w_Krakowie_przez_organizacje_pozarzadowe_i_uczelnie) przy czym dla porównania w Sądzie Okręgowym w Poznaniu zgłoszonych jest 21 organizacji (stowarzyszeń, fundacji i innych), każda organizacja składa w Sądzie listę takich mediatorów. W sumie w ewidencji mediatorów prowadzonej przez Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie znajduje się 396 mediatorów (dla porównania w Częstochowie wpisanych jest 208 mediatorów), z czego na listę stałych mediatorów Sądu Okręgowego w Krakowie wpisanych jest 111 osób. Z powyższego wynika, że ilość zgłoszonych przez organizacje pozarządowe czy uczelnie mediatorów nie jest tożsama z listą stałych mediatorów. Na marginesie – mediator zgłoszony przez organizacje może np. wykazywać jedynie chęć podjęcia mediacji. Stały mediator natomiast to gotowość jej podjęcia, poza tym jest to osoba posiadająca określone ustawą wykształcenie i kwalifikacje potwierdzone dyplomem dowolnego stowarzyszenia mediatorów (zgodnie z § 5 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dn. 20.01.2016 r. w sprawie prowadzenia listy stałych mediatorów, kandydat na mediatora stałego musi m.in. potwierdzić wiedzę i umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji, którymi są: informacje o liczbie przeprowadzonych mediacji, spis wydanych publikacji na temat mediacji, opinie ośrodków mediacyjnych lub osób fizycznych o posiadanej wiedzy i umiejętnościach w zakresie mediacji, dokumenty poświadczające posiadane wykształcenie, odbyte szkolenia z zakresu mediacji oraz określające specjalizację). O jakie dokładnie wykształcenie chodzi? Powinny to być ukończone studia w kierunku prawo, psychologia czy socjologia albo podyplomowe studia z zakresu ,mediacji i negocjacji. Co ważne, lista mediatorów czy organizacji nie ma charakteru lokalnego, czyli na liście prowadzonej przez Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie widnieją również organizacje, stowarzyszenia czy fundacje, które mają siedzibę np. w Warszawie (np. Stowarzyszenie Mediatorów Polskich) czy w Katowicach (jak np. Krajowe Stowarzyszenie Negocjacji i Powiernictwa Mediator agere-de). Zatem działalność mediatorów nie jest ograniczona terenowo. Stąd też trudności z określeniem konkretnej liczby mediatorów w Polsce, bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości nie prowadzi takiej imiennej listy (jak chociażby w przypadku tłumaczy przysięgłych). Każdy mediator ma swoją specjalizację, czyli rodzaj spraw które podejmuje i przeprowadza. Zgodnie z informacjami ze strony Sądu Okręgowego w Krakowie (http://www.krakow.so.gov.pl/ , zakładka „wykaz mediatorów w sprawach nieletnich”) mediatorów w sprawach nieletnich zgłoszonych jest 46 (z czego tylko 6 mężczyzn), natomiast mediatorów specjalizujących się w sprawach karnych jest 78 (szczegóły znajdziesz na stronie: http://www.krakow.so.gov.pl/ , zakładka „wykaz mediatorów w sprawach karnych”).
Analizując powyższe informacje nie można oprzeć się wrażeniu, że naprawdę mało jest organizacji zajmujących się mediacją jak i samych specjalistów.

Statystyki sądowe.

Jak z pewnością każdy wie, mediacje mogą być sądowe lub pozasądowe. Informacje na temat ilości przeprowadzonych mediacji pozasądowych, nazywanych też umownymi są jedynie szacunkowe i można jedynie ich ilość określić na podstawie złożonych w sądach wniosków o zatwierdzenie zawartych ugód. Nie są one bowiem ujęte oddzielnie w rejestrze statystycznym publikowanym dla mediacji sądowych. Źródłem danych o mediacjach sądowych jest strona Ministerstwa Sprawiedliwości : https://www.ms.gov.pl/pl/dzialalnosc/mediacje/publikacje-akty-prawne-statystyki/.
Biorąc pod uwagę ilość spraw zakończonych dzięki mediacji w postępowaniu karnym, to od momentu ich wprowadzenia w 1998 r. (od 01.09.) ich ilość z roku na rok znacząco rośnie. O ile w 1998r. mediacji poddanych było 10 spraw karnych, 7 z nich zakończyło się ugodą, w 3 ugody nie zawarto. Trzeba jednak pamiętać, że okres w którym były one przeprowadzane to 3 miesiące (od 01.09.1998 do 31.12.1998), ponadto żadna z nich nie była prowadzona przez instytucję. Już w 1999 roku do mediacji karnych skierowanych było 366 spraw (w tym 5 było prowadzonych przez instytucje), z czego 232 zakończyły się ugodą (2 z nich prowadzone były przez instytucje). W latach 2012 – 2015 (do tego roku prezentowane są zestawienia) przedstawiało się to następująco:
w 2012 roku przeprowadzono 3252 mediacje, 2251 z nich zakończyły się ugodą, w 874 jej nie zawarto,
w 2013 roku przeprowadzono 3694 mediacje, 2330 z nich zakończyło się ugodą, w 1164 jej nie zawarto,
w 2014 roku przeprowadzono 3770 mediacji, 2400 z nich zakończyło się ugodą, w 1158 jej nie zawarto,
w 2015 roku przeprowadzono 4046 mediacji, 2530 z nich zakończyło się ugodą, w 1259 jej nie zawarto.
Z powyższego widać, że ponad 60% spraw karnych, w których prowadzone były mediacje zakończyły się one zawarciem ugody, a więc polubownie.
Takie same statystyki dotyczą mediacji w sprawach cywilnych, z tym że obejmują one lata 2006-2015 i dotyczą one zarówno Sądów Rejonowych jak i Okręgowych. Wynika z nich, że w 2006 roku Sądy Okręgowe do mediacji skierowały 1053 sprawy cywilne, z czego mediatorzy złożyli 546 protokołów i w 25 sprawach umorzono postępowanie na skutek zawartej ugody. W latach 2012-2015 wyglądało to następująco:
rok 2012 – 1915 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 1426 protokołów, a w 93 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2013 – 2214 sprawy zostały przez sąd skierowane do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 1827 protokoły, a w 100 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2014 – 2174 sprawy zostały przez sąd skierowane do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 1962 protokoły, a w 91 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2015 – 2526 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 2362 protokoły, a w 113 sprawach postępowanie umorzono.
Biorąc pod uwagę statystykę dotyczącą Sądów Rejonowych, to w 2006 roku do mediacji sąd skierował 395 spraw, mediatorzy złożyli 235 protokoły i umorzono dzięki mediacji 68 spraw. Analizując lata 2012 – 2015 wyglądało to tak:
rok 2012 – 929 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 578 protokoły, a w 159 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2013 – 1037 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 646 protokołów a w 175 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2014 – 1098 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 838 protokoły, a w 190 sprawach postępowanie umorzono,
rok 2015 – 1597 spraw zostało przez sąd skierowanych do mediacji, z czego mediatorzy złożyli 1070 protokołów a w 208 sprawach postępowanie umorzono.
Pomijając fakt, że – pomimo wzrostu spraw w których prowadzone były postępowania mediacyjne, to nadal nikły procent w porównaniu do spraw sądowych, których przecież można by – jak widać w statystykach – uniknąć mediując. Analizując powyższe informacje okazuje się, że warto podejmować mediację bo zapewnia ona lepsze rozwiązania dla obu stron sporu.
Jeśli wziąć pod uwagę informacje dotyczące mediacji umownych, to możemy jedynie określić ją bardzo szacunkowo na podstawie powyższych statystyk cywilnych. O ile bowiem w 2006 roku w sądach okręgowych mediatorzy złożyli 22 protokoły z takiej mediacji, w tym złożono 1 wniosek o jego zatwierdzenie przez sąd i ją zatwierdzono, o tyle już w 2015 roku były to 33 protokoły, w tym 11 wniosków o ich zatwierdzenie i ta sama ich liczba została zatwierdzona. W Sądach Rejonowych w 2006 roku wpłynęły 23 protokoły z mediacji umownej, z czego 15 ugód zatwierdzono. A w 2015 roku złożono 37 protokołów mediacyjnych, z których sąd zatwierdził 25 ugód.

Skoro mediacja daje same korzyści, dlaczego tak rzadko do nich dochodzi?

Z przedstawionych powyżej informacji wynika, że naprawdę mediacja poprawia statystyki sądowe. Powinna być elementem nierozłącznie związanym z rozwojem gospodarczym. Dzięki mediacji wielu sporom można zapobiec zanim one wystąpią. Są to tzw. mediacje prewencyjne. W moim odczuciu mediacja jest niedocenioną alternatywą dla sądów. Jak widać powyżej, większość spraw w których prowadzona była mediacja kończyło się wypracowaniem przez strony porozumienia. Poza tym mediacja popularyzuje zachowania prospołeczne, bowiem każdy z uczestników mediacji zachowuje dobry wizerunek, a problem rozwiązywany jest bez rozgłosu, w zaciszu pokoju mediacyjnego, a nie na sali sądowej. Dlaczego zatem tak wiele spraw w Polsce kończy się w sądzie a nie w mediacji? Wydaje się, że nadal brak jest odpowiedniej edukacji w tej dziedzinie, ludzie nie wiedzą często że istnieje inna możliwość rozwiązania sporu niż przez sąd. Tak naprawdę każdy słyszał o mediacji, że jest tania, szybka, poufna i skuteczna, ale gdzie jej szukać? No właśnie, tyle teoria. Z praktyką bywa gorzej, bo nie wiemy gdzie się ze swoją sprawą udać. Kto bowiem tak naprawdę zajmuje się propagowaniem tej metody i edukacją? Stowarzyszenia i fundacje, które jako swoje cele statutowe mają misję propagowania mediacji i zapobiegania powstawaniu konfliktów. To wciąż niestety za mało…Bo odzew społeczeństwa jest nikły. Możliwości organizacji pozarządowych bez wsparcia ze strony państwa – chociażby przez kampanie promujące – są ograniczone.