Wszyscy wiemy, że każdy problem lepiej jest rozwiązać polubownie niż dochodzić swoich racji przed sądem. Mediacja jako alternatywna metoda rozwiązywania sporów powinna być stałym elementem naszej gospodarki. I siłą jej napędu. Mediacja stwarza warunki niezbędne dla prowadzenia negocjacji nie tylko w błahych sprawach, ale i przy tematach poważniejszych. Czyż nie wielu z Państwa prowadząc firmę miało problem z nierzetelnymi kontrahentami? I tak naprawdę wielu przedsiębiorców cały czas boryka się z tym problemem. Czy zawsze, za wszelką cenę trzeba sprawę skierować do sądu? Można, ale wcale nie oznacza, że trzeba. Pamiętajmy, że istnieje mediacja, która – według statystyk – daje ponad 60% szans na powodzenie. Jest tańsza, skuteczniejsza i szybsza aniżeli spór sądowy. Ponadto, jej dodatkowym atutem jest jej poufność. Sprawę strony rozstrzygają nie na sali sądowej – która jest miejscem publicznym – a w zaciszu pokoju mediacji, gdzie każda ze stron sporu ma taki sam wpływ na jej przebieg jak i na zakończenie. W krajach anglosaskich (jak chociażby w Stanach Zjednoczonych), gdzie mediacja ma długą tradycję i oparcie w porządku prawnym nie tylko duże korporacje, ale i mali przedsiębiorcy szybciej podejmą mediację aniżeli poddadzą rozstrzygnięcie sporu sądowi. Pamiętajmy, sprawa w sądzie jest publiczna, tak naprawdę każdy może być obecny na sali sądowej (oczywiście za zgodą sądu orzekającego), a czy zawsze chcemy w ten sposób „reklamować” swoją firmę? W przykładowych Stanach Zjednoczonych strony sporu zatem chętniej przystępują do mediacji aniżeli do sprawy w sądzie, bo wiąże się to z poufnością sporu, brakiem rozgłosu, który mógłby niekorzystnie wpłynąć na wizerunek firmy na rynku. Mediacje gospodarcze dają same korzyści obu stronom, bo przede wszystkim mają one wpływ na kształt porozumienia i pozwalają utrzymać dobre relacje z drugą stroną sporu, co ma ogromne znaczenie jeśli z kontrahentem łączą nas stałe relacje gospodarcze. Pewne jest, że szersze upowszechnienie mediacji w sprawach gospodarczych relatywnie mogłoby wpłynąć na odciążenie sądów.

Jak wygląda mediacja gospodarcza?

Mediacja gospodarcza została wprowadzona do polskiego porządku prawnego nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego z lipca 2005r. Zgodnie z art. 10 k.p.c. w drodze mediacji mogą być rozstrzygane wszelkie sprawy cywilne, które mogą być rozstrzygnięte w drodze ugody zawartej przed sądem. Zatem, zgodnie z powyższym, w zasadzie wszystkie sprawy o zapłatę pomiędzy podmiotami gospodarczymi (a więc spółkami, jednoosobowymi przedsiębiorcami) nadają się do mediacji. Mam na myśli mediację umowną, a więc taką, która jest prowadzona zanim sprawa trafi do sądu. Istotą tego typu mediacji jest, że strony sporu same zgłaszają się do mediatora i starają się wspólnie, dzięki jego pomocy wypracować porozumienie. W przypadku mediacji sądowych jedynie sprawy w postępowaniu nakazowym lub upominawczym (a co za tym idzie również w postępowaniu uproszczonym), z uwagi na ich charakter (sąd wydaje nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron) nie mogą być skierowane przez sąd do mediacji. Chyba, że strona pozwana złoży zarzuty od tego nakazu lub sprzeciw. Wówczas sprawa przekazywana jest do postępowania zwykłego i wówczas sąd może skierować ją do mediacji. Zatem tak naprawdę poza wskazanymi wyjątkami każda sprawa o zapłatę może być mediowana. Przepisy dotyczące mediacji gospodarczych są tożsame jak w przypadku „zwykłego” postępowania cywilnego. Regulują ją ogólne przepisy dotyczące mediacji, a mianowicie art. 1831 do 18315 k.p.c. Cóż zatem takiego specyficznego, innego jest w mediacji gospodarczej? Podmioty, a więc po prostu strony postępowania. Są nim przedsiębiorcy, zarówno ci prowadzący indywidualnie swoje firmy jak i spółki. Zgodnie z ogólnymi przepisami w zakresie mediacji – albo strony same wskazują chęć podjęcia mediacji albo sąd wydaje postanowienie w tym zakresie (oczywiście za zgodą stron). W skrócie – strony sporu spotykają się z mediatorem, który na początku wyjaśnia im zasady mediacji i jej cel, później strony spotykają się i próbują wypracować wspólnie porozumienie, które ma zakończyć istniejący pomiędzy nimi spór. Jeśli strony dojdą do porozumienia, mediator sporządza protokół i składa go w sądzie wraz z ugodą. W przypadku gdy sąd zatwierdzi ugodę, ma ona moc ugody zawartej przed sądem (a więc de facto wyroku sądowego) i po nadaniu jej klauzuli wykonalności (przez sąd, na wniosek strony) – stając się tytułem wykonawczym, może ona być skierowana do komornika w celu wyegzekwowania należności. Co istotne, w mediacji nie jest przeprowadzane postępowanie dowodowe, to strony decydują o ostatecznym kształcie i zakresie ugody, to również strony mają pełną kontrolę nad jej przebiegiem. Nie można również zapominać, że mediacja niejako wymusza kontakt z drugą stroną sporu, tutaj komunikacja stron jest bezpośrednia i bardzo intensywna. Pozwala to zarówno wyczuć nastrój jak i nastawienie drugiej strony, a także pomaga wypracować strategię porozumienia się. Mediacja jest sukcesem obu stron w niej uczestniczących, tu każdy wygrywa, a jej przebieg nie jest tak stresujący jak przed sądem, tu emocje są wyciszane i tonowane. Każdemu zależy przecież, żeby się dogadać. Postępowanie sądowe nie daje tylu pozytywów, jest bardzo sformalizowane i tak naprawdę żadna ze stron nie ma wpływu na jego zakończenie. Można nawet uznać, że postępowanie sądowe to starcie na dowody i argumenty, wygra ten kto udowodni swoje racje. Poza postępowaniem sądowym są również wzajemne relacje stron, komunikacja między nimi. Mediacja ma jeszcze jedną, ogromnie ważną zaletę – jest szybka. Szacowany okres trwania mediacji to klika tygodni. A sprawy w sądzie? Czasem kilka lat. Ten czas można by spożytkować efektywniej niż na spór, prawda?
Z powyższego widać, że postępowanie mediacyjne jest znacznie prostsze niż postępowanie przed sądem i bardziej efektywne.

Jaki jest wymiar ekonomiczny mediacji gospodarczej?

Mediacja w ogóle jest niezwykle sprawnym i skutecznym narzędziem pozasądowego rozwiązywania sporów. Bazując w oparciu o publikację znajdującą się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości (https://www.ms.gov.pl/pl/dzialalnosc/mediacje/publikacje-akty-prawne-statystyki/_) należy z całą stanowczością wskazać, że mediacja gospodarcza jest niezwykle efektywna ekonomicznie, badając podany przykład sprawy o zapłatę kwoty 200.000 euro, gdzie na podanym przykładzie wartości przedmiotu sporu szacowany koszt postępowania sądowego w Polsce to kwota ok. 47.000 euro, co daje 23,5 % całej wartości dochodzonej kwoty, a sprawa w sądzie trwa średnio 540 dni. Dla porównania mediacja trwa średnio 42dni i jej koszt to 10.000 euro, co daje 5% wartości dochodzonej kwoty. Robi wrażenie, prawda? Dane są z 2012 roku, ale do chwili obecnej te statystyki raczej nieznacznie się zmieniły. Mediacja jest również nieporównywalnie tańsza niż arbitraż, którego koszt to ok. 51.000 euro (zatem droższy niż postępowanie w sądzie), a trwa średnio 352 dni. Zatem oszczędności – porównując mediację z postępowaniem sądowym to 37.000 euro, a zyskany czas to 498 dni, czyli niemal 1,5 roku! Podsumowując potencjał ekonomiczny mediacji gospodarczej przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że jest ona niemal 13 razy szybsza niż postępowanie w sądzie, kosztuje prawie 5 razy mniej niż to postępowanie, a porównując ją z arbitrażem – pochłania niemal 3,5 razy mniejsze koszty niż arbitraż i jest od niego 8 razy szybsza… Powyższe informacje statystyczne nie dają cienia wątpliwości, że mediacja gospodarcza jest niezwykle efektywną metodą pozasądowego rozwiązywania sporów, która ma realne przełożenie na sytuację ekonomiczną stron jak i odciążenie sądów. Nie zapominajmy, że nasz system wymiaru sprawiedliwości jest niezwykle obciążony ilością spraw wpływających do sądów i przewlekły (co często bywa winą samych stron). Tym bardziej mediacja powinna być – biorąc pod uwagę, że jej zalety są nie do przecenienia – powszechną alternatywą dla postępowań sądowych. Ale niestety nie jest. Dlaczego strony sporu wolą iść do sądu i oczekiwać na wynik średnio ok. 2 lat niż mediować? Przecież bezwzględnie widać, że mediacja bardziej się opłaca? Wydaje się, że przede wszystkim małej popularności mediacji gospodarczej należy upatrywać w niskiej świadomości społecznej o alternatywnych sposobach rozwiązywania konfliktów. Metoda ta, pomimo jej niezaprzeczalnych zalet jest mało spopularyzowana. Tak naprawdę brak jest miarodajnego wsparcia ze strony ministerstwa w kierunku propagowania mediacji. Gdzie bowiem tak naprawdę można dowiedzieć się konkretów na jej temat? W ośrodku mediacyjnym albo w stowarzyszeniu mediatorów. Informacje na temat mediacji znajdujące się w sądach są ogólnikowe i zdawkowe. Każdy wie, że swój spór z nierzetelnym kontrahentem może poddać mediacji. Ale już przewodnika – krok po kroku, czy wskazówek gdzie szukać mediatorów już nie ma. I nic nie dają tygodnie mediacji w sądach, oprócz poradników (z których również nic nie wynika) i ogólnych rozmów z mediatorami nie dowiesz się wiele więcej. Wierz mi, sprawdzałam. A przecież upowszechnienie mediacji (choćby przez kampanie społeczne) miałoby niezaprzeczalny wpływ na wydolność polskiego sądownictwa, poprzez jego odciążenia od spraw prostych i możliwych do negocjacji. Czasem zdarza się, że firma, którą stworzyłeś od podstaw, w którą zainwestowałeś swoje pieniądze i emocje nagle zaczęła mieć problemy z płynnością finansową. Kontrahenci naciskają na płatności, a Ty nie masz jak z nich się wywiązać. I wydaje Ci się, że jesteś sam z tym problemem. Z jednej strony boisz się postępowania w sądzie, a drugiej zaś obawiasz się zasiąść do rozmów z wierzycielami, bo po drugiej stronie stołu zasiądą wytrawni specjaliści w dziedzinie negocjacji. Jak gracze. Wcale tak nie musi być. Przecież, mając na uwadze wyniki efektywności mediacji, warto zwrócić się o pomoc do mediatora, który wraz z Tobą, ramię w ramię będzie negocjował warunki chociażby rozłożenia zaległości na raty. Mediator to partner obu stron zasiadających do negocjacji, pamiętaj.

Skoro mediacja to same korzyści, dlaczego nie wykorzystać jej potencjału?

Sukces mediacji gospodarczej jest niezaprzeczalny. Dlaczego jednak jej potencjał nie jest wykorzystywany w sposób należyty? Wydaje się, że problem tkwi w barierach informacyjnych i słabej edukacji społeczeństwa. Jak już wyżej wspomniałam brak jest efektywnych, intensywnych kampanii popularyzujących mediację jako skuteczne narzędzie rozwiązywania sporów. Ludzie po prostu niewiele wiedzą ani na temat samej mediacji – czym jest ani jej nie rozumieją. Zadajmy sobie pytanie ile osób rozumie znaczenie słowa „mediacja”? Niektórzy po prostu właśnie nie znają znaczenia tego wyrażenia. Ale już słowo „negocjator”, „negocjacje” – tak. A przecież to to samo… Niektórzy – wzorem włoskim – wyrażają pogląd, że najlepszym sposobem aby przedsiębiorcy chętniej podejmowali mediacje gospodarcze jest przymus prawny. Polegać miałby on na tym, że przepisy prawa miałyby narzucać stronom sporu przed skierowaniem sprawy do sądu obowiązek spotkania się twarzą w twarz na spotkaniu mediacyjnym. Inni z kolei uważają, że lepszym rozwiązaniem byłoby zintensyfikowanie kampanii edukacyjnych w tym zakresie, aby ludzie poznali zalety mediacji i opłacało im się z niej korzystać. Poza tym pojawia się również problem finansowania mediacji. Generalnie jej koszty obciążają strony, ale wydaje się być równie uzasadnionym oczekiwanie od organizacji przedsiębiorców czy izb gospodarczych partycypowanie w jej kosztach. Przecież tym organizacjom powinno równie mocno co stronom sporu zależeć na wykorzystaniu tego niezwykle skutecznego narzędzia negocjacyjnego jakim jest mediacja do rozwiązywania sporów gospodarczych. Tak naprawdę nie jest ważne jakie metody powinny zostać podjęte, liczyć powinien się cel. Nadal nie sposób zrozumieć dlaczego mediacja, która stanowi poważną przeciwwagę dla sądownictwa i narzędzie do ich odciążenia nadal jest tak mało popularna. Przecież mediacja jest skutecznym środkiem na rozładowanie sądów, dzięki jej efektom mierzonym choćby ilością zawartych ugód pozwala odciążyć i usprawnić postępowanie sądowe. Sąd bowiem powinien rozstrzygać sprawy mocno sporne, gdzie ugoda nie jest możliwa do wynegocjowania. Spory proste powinny być rozwiązywane w mediacji. Tak podpowiada rozsądek. Idealnym stanem byłoby aby w Polsce upowszechnić również mediacje prewencyjne, które mogłyby zaoszczędzić czas. Mam na myśli sytuacje gdy np. duży inwestor w miejscu dotychczasowego usytuowania garaży chce wybudować osiedle z placem zabaw dla dzieci i ogólnodostępnym garażem wielostanowiskowym dla mieszkańców. Zanim jego firma wejdzie na plac budowy, wraz z mediatorami robi najpierw rozpoznanie ewentualnych problemów, które mogą wystąpić przy realizacji tej inwestycji, spotyka się z mieszkańcami i negocjuje z nimi warunki inwestycji, aby zanim budowa się rozpocznie wszelkie ewentualne ogniska zapalne były ugaszone. Zdaję sobie sprawę, że na razie podany przykład jest utopijnym obrazem, ale wszyscy wiemy, że tak powinno być, bo to jest „w porządku”.

Oczywistym jest, że mediacja nie jest lekiem na problemy naszego wymiaru sprawiedliwości, ale naprawdę może pomóc w jego usprawnieniu. Dane statystyczne są jednoznaczne. Pamiętajmy, naprawdę warto mediować, negocjować, sprawa w sądzie powinna być dla nas ostatecznością – gdy po drugiej stronie stołu napotykamy upartego przeciwnika, a którym porozumienie jest niemożliwe.